Cudowny Obraz Matki Bożej Pocieszenia

Historia Obrazu Matki Bożej Pocieszenia

Historia Obrazu cz. I

W głównym ołtarzu kościoła parafialnego pod wezwaniem św. Jana Jałmużnika w Orchówku znajduje się obraz Matki Boskiej Orchowskiej tzw. Pocieszenia. Wizerunek namalowany przez nieznanego malarza ma wymiary 92×78 cm. Przedstawia Najświętszą Maryję Pannę podtrzymującą obiema rękoma Dziecię Jezus, trzymające w lewej dłoni księgę. Był malowany na płótnie przyklejonym do deski sosnowej pod koniec XVI w. Lub na początku XVII w. Według ostatnich konserwatorów obrazu, Józefa Kurkowskiego z Lublina (1950 r.) i małżeństwa Laurencji i Marka Kaszyckich z Lublina (1968 r.) wizerunek orchowski zachowuje sporo podobieństwa formalnego do Matki Bożej Kodeńskiej. Natomiast według Ewy Smulikowskiej, która jako pracownik Instytutu Sztuki PAN przeprowadzała w 1974 r. dokładną inwentaryzację zabytków sztuki sakralnej w Orchówku, jest to ?swobodna kopia obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej?. Te rozbieżne oceny oczywiście nie wykluczają się wzajemnie, lecz wskazują, że sprawa wymaga dalszych fachowych badań. O skali trudności tego rodzaju studiów nad genezą i autorstwem cudownych obrazów w Polsce świadczy fakt, że do dziś, i to mimo wieloletniego wysiłku różnych specjalistów, nie rozwiązano zagadki pochodzenia obrazu Czarnej Madonny z Częstochowy.
Obraz Matki Boskiej Orchowskiej osłaniała sukienka z blachy srebrnej, częściowo złoconej, z koronami, do których użyto fragmentów łańcucha złotego (z przełomu XVI i XVII w.), wysadzanego rubinami i perłami oraz ozdobionego emalią (jest to zapewne wyrób węgierski). Przy koronie Dzieciątka przytwierdzony jest ryngrafik (plakietka) ze zbroi husarskiej z postacią Najświętszej Maryi Panny, zapewne z drugiej połowy XVII w. Sukienka i korony zostały zdjęte w czasie konserwacji w 1968 r. i odnowione w 1970 r. w zakładzie konserwacji Muzeum Narodowego w Warszawie przez Władysława Kaniewskiego i Jana Pucha. Renowacja wizerunku wykazała także istnienie pod warstwami farby wcześniejszego obrazu Madonny, zamalowanego przez artystę obecnego malowidła.
Na zasuwie osłaniającej wizerunek Matki Boskiej Orchowskiej znajduje się podobizna patrona kościoła św. Jana Jałmużnika, namalowana w 1955 r. przez art. mal. Jadwigę Rymanównę z Krakowa. Jest to kopia środkowej kwatery poliptyku św. Jana Jałmużnika znajdującego się w Muzeum Narodowym w Krakowie. Obok św. Jana Jałmużnika artystka umieściła na zasuwie postać starca trzymającego miniaturkę orchowskiego kościoła. Jest to wspomniany Maksym Kossyk, unita, odnowiciel tutejszego kościoła, żarliwy czciciel orchowskiej Bogurodzicy.
Obraz Madonny przywieźli do Orchówka ? jak już wspomniano ? ojcowie augustianie, przybyli tu w 1610 r. Trudno jednak dziś ustalić, od kiedy tę ikonę miejscowa ludność zaczęła traktować jako cudowny wizerunek Maryi Pocieszycielki. W dramatycznej historii parafii, w licznych pożarach i zniszczeniach wojennych zaginęły świadectwa pisane, dokumentujące uzyskane tu cuda i łaski. Dopiero w 1964 r. O. Albin Szymański kapucyn, długoletni proboszcz parafii założył ?Księgę łask Najświętszej Maryi Panny Pocieszenia w Orchówku?, do której niebawem włączono opis 12 szczególnych zdarzeń i łask, otrzymanych według podpisanych za wstawiennictwem Madonny. Jest rzeczą zrozumiałą, że tego rodzaju zapisy interesują przede wszystkim historyków-badaczy kultu maryjnego, mniej zaś wiernych, którzy wiedzę w tym zakresie czerpią z doświadczenia własnego i innych, którzy modlą się przed cudownym Obrazem i w niedostępnych dla innych księgach swych serc zapisują zdania wdzięczności dla Tej, która pośredniczyła przed Bogiem w ich potrzebach.
Badacz kultu Matki Bożej Orchowskiej nie może przejść obojętnie wobec najważniejszego w takich wypadkach argumentu, mianowicie wielowiekowej, nieprzerwanej tradycji czci Obrazu, przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Materialnym potwierdzeniem tej tradycji, urastającej dziś do rangi wymownego symbolu, są ?setki gwoździków? wyjętych z drewnianego podłoża wizerunku w czasie jego konserwacji w 1968 r. Były one tam wbijane przez dziesiątki i setki lat dla zawieszania wot dziękczynnych nieznanych z nazwiska wiernych czcicieli Bogurodzicy. I ten osobliwy materialny dokument kultu zadziwia ?mędrca szkiełko i oko?, wzrusza też serce nieuczonego wiernego…
Najstarszą zachowaną wzmianką historyczną, potwierdzającą autentyczność tych ?setek gwoździków?, jest zapiska, szczęśliwie zachowana w dokumentach zakonu przechowywanych w Rzymie, z 1661 r. umieszczona w aktach powizytacyjnych O. Jakuba Carhei, który w tymże roku wizytował klasztor augustianów w Orchówku. O. Jakub zaznacza, że klasztor, w którym w tym czasie mieszkało dwóch zakonników, mógłby utrzymać i dziesięciu, ponieważ okoliczna szlachta zbiera się licznie w Orchówku ?przed cudownym Obrazem Bożej Rodzicielki, który jest tu nabożnie czczony podczas licznych uroczystości i świąt?. Wizytatora augustiańskiego zadziwiła więc nie tylko ofiarność szlachty, ale także jej pobożność maryjna.
Opinię tę potwierdza sprawozdanie z wizytacji klasztoru orchowskiego przeprowadzonej 14 stycznia 1714 r. przez O. Laurentego Czepańskiego, przełożonego polskiej prowincji augustianów. Jeden z protokołów w przekładzie na język polski brzmi: ?Zachęcamy braci w imię Pana, aby obraz cudowny Błogosławionej Maryi Panny mieli w najwyższej czci. Przy jego odsłanianiu i zamykaniu wymagana jest obecność zgromadzonego ludu i kapłana ubranego w komżę i stułę?. W trzy lata później wizytator prowincjalny augustianów zapisuje 14 marca 1717 r. w aktach, że przybył do klasztoru w Orchówku ?dla podniesienia kultu Bożego i czci Najświętszej Maryi Panny, słynącej tu łaskami?. Ocenę przełożonych augustiańskich poświadcza ordynariusz chełmski Jan Feliks Szaniawski, który wizytując parafię w Orchówku 19 września 1729 r., stwierdził, że obraz Matki Bożej w głównym ołtarzu jest ?w opinii ogółu uważany za cudowny? (cum imagine Beatissimae Virginis Mariae, quae dicitur esse miraculosa). I dalej, co znamienne ? w języku polskim protokół informuje: ?Na obrazie Najświętszej Panny jest sukienka srebrna z berłem i gwiazdą. Na którym obrazie tabliczek zawieszonych różnych sztuczek 18. Przybyło także nowych 5, co czyni wszystkiego 23. Z koronami dwiema, jedna jest na Najświętszej Pannie, druga na Panu Jezusie. Item (także) tabliczek różnych z serduszkami, z rączkami i nóżkami ośmdziesiąt i osiem; i ozdóbka znajduje się od puszki srebrna pozłocista i sztabka jedna srebrna pozłocista na koronie Najświętszej Panny; druga przybyła także, która jest na obrazie Matki Najświętszej srebrna pozłocista.
Pierścionków przybyło trzy, jeden szczerozłoty, a dwa srebrne pozłociste na wstążce białej srebrnej. Pektoralik na wstążce białej, w nim jest obraz św. Antoniego na jednej stronie, a na drugiej św. Jana Nepomucena.
Obrazek blaszany na białej wstążce, w srebro oprawny, na jednej stronie obraz Najświętszej Panny Częstochowskiej.
Pasek z rubinków i perełek upstrzony jest. Item korona na Panu Jezusie mniejsza, na której sztuczek sześć rubinowych jako i na Najświętszej Pannie.
Koralów większych sznurek jeden, drugi sznurek dwoisty mniejszych korali na szyi Najświętszej Panny. Orzeł odlewany srebrny pozłocisty. Blaszek cynowych sześć, które zawieszone u wielkiego ołtarza?.
Wymieniony w tym opisie ?blaszany obrazek? Matki Bożej Częstochowskiej jest nie tylko symbolem wotywnym, ale również swoistym znakiem nobilitacji wizerunku Matki Bożej Pocieszenia w Orchówku. Od 1717 r., tj. od roku koronacji, kult Madonny z Jasnej Góry ogromnie rozszerzył się w Polsce, a w wielu naszych sanktuariach maryjnych pojawiały się wizerunki, rozmaite zresztą pod względem artystycznym, naśladujące w różnym stopniu częstochowską Ikonę.
Trudno dziś ocenić, czy wymieniona w sprawozdaniu biskupa Szaniawskiego ilość wot w Orchówku obejmowała wszystkie dary ofiarne, czy były to tylko wota zwracające uwagę wizytatora. Pamiętamy bowiem o setkach gwoździków, na których zawieszano pamiątki otrzymanych łask, wyjętych z deski przy wspomnianej wyżej konserwacji obrazu Orchowskiego w 1968 r.
Widocznie kult Matki Bożej Pocieszenia w Orchówku w pierwszej połowie XVIII w. rozwijał się intensywnie, skoro w kilku innych dokumentach kościelnych został on odnotowany. I tak po odbytej 15 lipca 1740 r. wizytacji archidiakona chełmskiego, Józefa Pulskiego umieszczono zapis, w którym m.in. czytamy w języku łacińskim, że ?słynący łaskami obraz Najświętszej Panny Maryi, który ściąga tu lud od dawna, jest wielkim i najdroższym skarbem tego kościoła. Nie należy tego skarbu ukrywać przez zaniedbania w publicznym okazywaniu mu czci, którą poprzednicy wprowadzili tu dla Matki Miłosierdzia?.
W księgach powizytacyjnych sufragana chełmskiego Melchiora Jana Kochnowskiego z 1770 r., który w dziesięć lat później konsekrował nowo wybudowany kościół w Orchówku, znajduje się szczegółowy opis wyposażenia świątyni zapisany w języku polskim. Do cudownego obrazu Matki Bożej odnosi się następujący fragment: ?Sukienka u Najświętszej Panny jako też i u Pana Jezusa srebrna; u tychże obrazów koron dwie srebrnych wyzłacanych. Wotów srebrnych, tak u Matki Najświętszej jako u św. Antoniego i po innych obrazach 40, między którymi znajdują się dwa arkuszowe z wyobrażeniem Najświętszej Panny ? trzy w serce zrobione bardzo znaczne, czwarte małe wyzłacane. Na obrazie świętego Antoniego korona czyli promienie na głowie srebrne, lilia w ręku srebrna, laurum srebrne, pas srebrny i sukienka na osobie srebrna.
Wotów na kolumnach srebrnych 49, między którymi jedno znaczne niby arkuszowe. Agnus Dei (tj. wotywna figurka Baranka, tzw. ?agnusek?) w srebro oprawne jedno. Czerwony złoty pojedyńczy, na którym elekcyja czyli koronacja Benedykta XIV wyrażona. Numizma (medal) srebrne jedno. Orzeł srebrny pozłacany jeden. Łańcuszek srebrny jeden. Krzyżyk srebrny kamykami wysadzany jeden. Krzyżyk zielony z kamyczków jeden. Kolczyków dwa, jeden biały, a drugi czerwony. Wisiorów sznurków sześć. Błękitnych paciorków sznurków sześć. Czerwonych sznurków osiem. Luster pobielanych sześć, zwierciadeł cztery. Obrazków u Najświętszej Panny sześć. Wotów u Najświętszej Panny cynowych numerów pięć?.
Ten suchy inwentarz drogich nawet na owe czasy darów ofiarnych, będących później przedmiotem pożądania grabieżców tej ziemi, może dziś wydać się świadectwem szlachecko-magnackiej próżności (gdyż nie ubogi lud zawieszał te wota), ale taka była wówczas metoda uzewnętrzniania i jak gdyby materialnego dokumentowania religijnych przeżyć. Opis ten powstał bowiem w szczytowym okresie upowszechniania sztuki barokowej w Polsce, charakteryzującej się m.in. bogactwem ornamentów, przepychem wystroju, słowem ? programową przesadą, która w schyłkowej fazie epoki, tj. w okresie rokoka (pierwsza połowa XVIII w.) osiągnęła swe szczyty. W sztuce sakralnej, zwłaszcza w mniej zamożnych kościołach prowincjonalnych posiadających cudowne obrazy, ów barokowo-rokokowy przepych ograniczano najczęściej do wystroju głównego ołtarza lub kaplicy, gdzie znajdował się uhonorowany wizerunek. Tak też było i w XVIII ?wiecznym Orchówku, a przyozdobiona drogimi wotami ikona Matki Bożej Pocieszenia, uhonorowana na podobieństwo tronu królewskiego, tym skuteczniej ? właśnie na miarę epoki ? przemawiała do wyobraźni gromadzących się tu wiernych.

Historia Obrazu cz. II

Dla nas ten inwentarz jest przede wszystkim koronnym argumentem historyczności kultu Matki Boskiej Orchowskiej. Miał on w przeszłości swe wzloty i okresy zastoju; nigdy jednak nie był przerwany. Na straży zaś tego kultu stali nie tylko miejscowi duszpasterze, ojcowie augustianie, ale również rzesze anonimowych członków kilku bractw religijnych istniejących przy miejscowym kościele parafialnym. Obok wspomnianego Bractwa św. Paska Rzemiennego, wprowadzonego tu najprawdopodobniej od 1610 r., istniały w Orchówku, poświadczone istniejącymi dokumentami kościelnymi (także we wskazanych wyżej aktach powizytacyjnych biskupa Skarszewskiego z 1799 r.) Bractwo Błogosławionej Maryi Panny Pocieszenia, Bractwo św. Tekli, Bractwo św. Antoniego Padewskiego. Członkowie tych stowarzyszeń, rekrutujący się w zasadzie z wyznawców Kościoła Rzymskiego (o udziale w nich unitów z braku źródeł prawie nic nie wiadomo), przez swe zorganizowane modlitwy, nabożeństwa i działalność społeczną byli najbardziej pewnymi strażnikami i propagatorami kultu cudownego Obrazu Matki Bożej i cudownego wizerunku św. Antoniego.
Potwierdza to kolejna wizytacja biskupa W. Skarszewskiego z 1804 r., który też jako ordynariusz chełmski potwierdził w powizytacyjnym protokóle dawniej wprowadzony przywilej wyróżnienia tych obrazów srebrnymi sukienkami przyozdobionymi koronami. Rządca diecezji zauważył nadto, że ?obrazy te są należycie namalowane? (tzn. odpowiadają kryteriom estetycznym sztuki kościelnej) oraz słyną z odbieranych przez miejscową ludność ?ustawicznych dobrodziejstw?. Czciciele tych obrazów okazują ? zdaniem biskupa Skarszewskiego ? właściwy liturgii katolickiej umiar i porządek, honorując w pierwszym rzędzie Najświętszy Sakrament. Opinia ta, którą nie zawsze można było odnieść do niektórych prowincjonalnych ośrodków kultowych, wystawia ówczesnym wiernym z Orchówka piękne świadectwo ich religijnej dojrzałości, o którą zawsze zabiegał i do dziś zabiega Kościół katolicki, pomawiany przez przeciwników (np. protestantów) o niezgodny z wiarą chrześcijańską przesadny kult maryjny, przysłaniający pierwszoplanowy kult Boga Ojca, Syna Bożego i Ducha Świętego.
Na dokumentach powizytacyjnych biskupa Skarszewskiego z 1804 r. urywają się źródła kościelne odnotowujące rozwój i stan kultu cudownego Obrazu Matki Bożej Orchowskiej. Jest to, jak wiadomo, milczenie spowodowane tragedią rozbiorów Rzeczypospolitej. Życie kościelne w kraju podległym obcej administracji uległo rozmaitym ograniczeniom administracyjnym, utrudniającym czy wręcz uniemożliwiającym zewnętrzną swobodę kultu. Włączona w 1818 r. do nowo utworzonej Diecezji Podlaskiej, parafia Orchówek wkracza wraz ze swą prowincją kościelną na szlak swej historycznej Drogi Krzyżowej, zakończonej likwidacją Diecezji w 1867 r. i następnie jej Zmartwychwstaniem w 1923 r. I tak jak ongiś w Jerozolimie, tak i w tej polskiej Drodze Krzyżowej chrześcijan Podlasia przy cierpiącym w swym Kościele Chrystusie była obecna Jego Matka Bolesna.
Początków tej podlaskiej Drogi Krzyżowej, w perspektywie małej nadbużańskiej parafii w Orchówku, nie potrafimy dziś odtworzyć, ponieważ powstałe w latach 1804-1864 źródła są dziś w większości niedostępne, zaś w nielicznych zachowanych nie ma informacji dotyczących naszego tematu. Szkoda na przykład, że nic nie wiemy o sytuacji kultu maryjnego w Orchówku w okresie 1857-1863, gdy ordynariuszem Diecezji Podlaskiej był wielki czciciel Maryi O. Beniamin Szymański kapucyn. Biskup Szymański w swych głośnych listach pasterskich z 1857 r., 1861 r. i 1862 r. wprowadził na terenie diecezji (jako jeden z pierwszych w Polsce) obyczaj Majowego Nabożeństwa, odprawianego początkowo w kościołach, przenoszonego następnie pod krzyże, obrazy i figury przydrożne. Nabożeństwo Majowe przed cudownym Obrazem Matki Bożej Orchowskiej zapewne sprzyjało ożywieniu starodawnego kultu. Ciekawi jesteśmy też, czy w 1862 r. domy wiernych w Orchówku były przyozdobione obrazkami Matki Boskiej Częstochowskiej, do czego zachęcał biskup Szymański (rozsyłając kopie po kościołach diecezji) słowami listu pasterskiego: ?aby wierni wielbiąc Matkę czuwającą nad drzwiami ich domów, pobudzali się do wdzięczności, wystrzegając się czynów i myśli, które by Ją i Jej Syna obrażać mogły?. Wiadomo bowiem, że z powodu tej inicjatywy doszło w wielu miejscowościach Podlasia (np. w Garwolinie) do starć z kozakami, brutalnie usuwającymi te zewnętrzne wyrazy religijności. Czy w Orchówku i pobliskiej Włodawie Matka Boża znaczyła katolickie i unickie domostwa bez żadnych zakłóceń ?
Po wspomnianej kasacie zakonów w Królestwie Polskim w ciemną noc z 27-go na 28-y października 1864 r. rzymsko-katolickiej parafii, cudowny Obraz Matki Bożej Pocieszenia rozpoczął pierwszą s swoich dziejach przeszło półwiekową tułaczkę. 15 sierpnia 1876 r. obraz został przewieziony na furce chłopskiej do Włodawy w innym źródle ? do Lublina, a później do Włodawy). Umieszczono go w tamtejszym kościele parafialnym (popaulińskim od 1864 r.) w bocznym ołtarzyku św. Rocha. Nie wiadomo gdzie zostały ukryte cenne wota znajdujące się w Orchówku. Nic nie wiemy o zasięgu i rozmiarach kultu maryjnego w okresie najbardziej bolesnych stacji podlaskiej Drogi Krzyżowej ? w czasie prześladowań unitów. W kancelarii rzymsko-katolickiej parafii we Włodawie na końcu ksiąg metrykalnych z lat 1866-1877 znajdują się kartki zatytułowane: ?Książka Bractwa Pocieszenia Najświętszej Maryi Panny przy kościele filialnym w Orchówku?. Książka była założona przez paulina O. Narcyza Michalskiego i kontynowana przez dwóch następnych proboszczów włodawskich. I tak, np. 11 lutego 1868 r. administrator parafii Włodawa i filii Orchówek ks. J. Piotrowski notuje:
?Po obrachowaniu kasy Braci Różańca św. W filii Orchówek pozostało w gotowiźnie zł. Polskich 48, które nowo wybrany starszy brat Moczulski z Orchówka i podskarbi Jan Brzozowski z Luty mają użyć na zakupienie światła, tak do wielkiego ołtarza i Pana Jezusa, jak i do rąk? (tj. na świece dla wiernych zapalane obyczajem unickim indywidualnie). Bractwo Pocieszenia z Orchówka, poszerzone ? jak wskazuje ten zapis ? o Bractwo Różańca św. stoi więc we Włodawie na straży swej najdroższej pamiątki, wywiezionej tu cudownej Ikony.
Pozostająca na ?komornym? we Włodawie Madonna z Orchówka, czczona na miarę i możliwości zewnętrzne okolicznych wiernych, poddawanych rozlicznym próbom po upadku Powstania Styczniowego, inspiruje swych najgorliwszych czcicieli do działań, które warte są przypomnienia w tym miejscu. Ich głównym pomysłodawcą i animatorem był wspomniany już Maksym Kossyk, który wespół z kilkoma niezłomnymi współziomkami walczył o powrót cudownego Obrazu na swoje miejsce. We wspomnieniach cytowanej już wnuczki Kossyka, Franciszki Kamińskiej z Orchówka (ur. 1901 r.) czytamy, że na przełomie wieków XIX i XX (dokładnej daty nie pamięta) ?Maksym Kossyk z Orchówka, Błyskosz z Dołhobród, Hilary z Uhruska stanowili delegację, która udała się do Rzymu, do Papieża (św. Piusa X). W Rzymie umarł Błyskosz. Do domu powrócili dwaj: Maksym Kossyk i Hilary. W Rzymie wytłumaczono Ojcu świętemu, że Polska jest nadal katolicka; że Podlasie i Chełmszczyzna są strasznie ciemiężone; na siłę wprowadza się tu prawosławie. Tylko niektórzy w obawie przed uciskiem i represjami przyjęli prawosławie. Większość to gorliwi unici; cierpią, ale nie zerwą łączności z Rzymem (Papież zamierzał bowiem wiernych Podlasia i Chełmszczyzny obłożyć klątwą kościelną za przejście na prawosławie).
Przez Włodawę przejeżdżał brat cara, Konstanty. Kossyk napisał do niego podanie, aby się wstawił u cara. Napisał to, ponieważ stało się niemożliwością dalej cierpieć. Brat cara był wojskowym; rządził w Warszawie. Zauważył i on ten ucisk tu na ziemi włodawskiej. Wkrotce nastąpiła ulga. Był to już wiek XX, 1901 rok. W 1905 r. nastała wolność?. Wolność ? dodajmy ? jeszcze niepełna, przynosząca tylko złagodzenie wyznaniowych represji.
W świadomości orchowskich parafian, uwydatnionej w przekazywanej kolejnym pokoleniom tradycji niepisanej, przetrwali oni najcięższe dni swej historii po opiekuńczym płaszczem ich Matki Bożej Pocieszenia. Nieuprzedzony badacz musi liczyć się z tą powszechną opinią, gdyż jest ona zawsze wykładnikiem wartości trwałych, wytrzymujących próbę czasu, tym bardziej, że ta próba dla Orchówka i okolic była, jak wiemy, najwyższa. I ta właśnie ofiara cierpienia stanowiła jedyne w swoim rodzaju wotum, jeśli nie zawieszone przed cudownym wizerunkiem, to na pewno najbardziej wczoraj i dziś cenne. Z tego wotum ofiarnego, będącego żywą lekcją historii, orchowianie są najbardziej dumni.

Historia Obrazu cz. III

Docenił wartość tej ofiary i niezłomną wierność ducha ks. Antoni Mioduszewski, dziekan włodawski, który w liście z 20 sierpnia 1923 r. do Kurii odrodzeniowej wówczas Diecezji Podlaskiej zwrócił się z prośbą o wznowienie parafii Orchówek, uzasadniając to następującymi argumentami:
1) Parafia Orchówek zasłużyła się dla katolicyzmu i polskości tej ziemi.
2) Obrazy Matki Bożej Pocieszenia i św. Antoniego słynęły od dawna w tym kościele z udzielanych łask.
3) Do kościoła parafialnego w Orchowku odbywano z dalekich stron pielgrzymki.
4) Wśród wiernych Orchówka panuje powszechne przekonanie, że miejscowość ta ocalała mimo znacznych zniszczeń z czasów (pierwszej) wojny światowej dzięki opiece Matki Boskiej Orchowskiej i wstawiennictwu św. Antoniego.Argumenty te potwierdził swym podpisem najwybitniejszy wówczas autorytet w Orchówku ? Maksym Kossyk.
Nie danym było jednak zmarłemu w 1925 r. Kossykowi doczekać upragnionego powrotu cudownej Ikony. Wróciła ona w uroczystym pochodzie na swe pradawne miejsce 13 czerwca 1931 r. Pierwszy proboszcz reaktywowanej parafii w Orchówku, ks. Władysław Wierzbicki odnotował lapidarnie: ?Kwituję odbiór Obrazu, jaki przed laty przechowany był w kościele parafialnym we Włodawie, kiedy kościół parafialny w Orchówku zamieniony był na cerkiew prawosławną?.
Tak zakończył się formalnie najbardziej dramatyczny okres w przeszło trzywiekowej obecności obrazu Madonny Pocieszenia w małej miejscowości nadbużańskiej, ongiś miasteczku, później osadzie, dziś dzielnicy Włodawy. W 1931 r. otworzył się nowy rozdział historyczny kutu Bogurodzicy w orchowskim Kościele, znaczony znanymi nam wydarzeniami z dziejów miejscowości i tutejszej parafii.
Po wspomnianych na początku renowacjach cudownego Wizerunku w 1950 r. i 1968 r. przemawia on dziś do gromadzących się tu wiernych na tradycyjne nabożeństwa odpustowe (Matki Boskiej Anielskiej i Matki Boskiej Pocieszenia) i podczas niezliczonych odwiedzin prywatnych. Otrzymane za wstawiennictwem Maryi łaski zapisuje się na życzenie zainteresowanych w założonej w 1964 r. ?Księdze łask Najświętszej Maryi Panny Pocieszenia w Orchówku?. Stale powiększa się ilość wot, będących publicznym świadectwem wysłuchanych modlitw. Ich ofiarodawcy wybaczą piszącemu te słowa, że nie będziemy w tym miejscu wymieniali nazwisk; nie będziemy też przytaczali deklaracji dziękczynnych ze wspomnianej Księgi łask. Należy bowiem uszanować prawo żyjących do intymności przeżyć, zwłaszcza w dziedzinie wiary.
Od 1964 r. datuje się okres wzmożonego zainteresowania kościelnej władzy diecezjalnej cudownym obrazem Matki Boskiej Orchowskiej. Sława cudownego wizerunku zaczyna przekraczać wąskie granice regionu. 27 maja 1964 r. Kuria Diecezji Siedleckiej, czyli Podlaskiej wydaje polecenie wykonania fotografii cudownego Obrazu, która zostaje włączona do wielkiej wystawy polskich sanktuariów maryjnych w Częstochowie. W ślad za tym w ?Wiadomościach Diecezjalnych Podlaskich? z 1966 r. (nr 8/9) ukazuje się krotka notatka o historii Wizerunku z Orchówka. Jednocześnie kościelny kalendarz Diecezji Podlaskiej (tzw. rubrycella) zalicza Orchówek do diecezjalnych sanktuariów maryjnych. W wielu czasopismach kościelnych staraniem niestrudzonego propagatora czci Matki Boskiej Orchowskiej, długoletniego proboszcza parafii, O. Albina Szymańskiego, kapucyna, ukazują się materiały informacyjne o cudownym Obrazie. Ojciec Albin wraz z nieżyjącym dziś bratem Konstantym, który niestrudzenie propagował kult Madonny z Orchówka na okolicznych odpustach, piszą w 1968 r. na życzenie biskupa ordynariusza Jana Mazura czytankę O Matce Boskiej Orchowskiej, włączoną do księgi rozmyślań majowych napisanych z okazji 150-lecia istnienia Diecezji Podlaskiej. W 1974 r. ks. Zdzisław Młynarski ogłasza w polskim miesięczniku Księży Marianów pt. ?Róże Maryi?, wydawanym dla Polonii amerykańskiej, artykuł ?Matka Boża z Orchówka? z podobizną cudownego Obrazu, w którym czytamy w zakończeniu:
?Kult Matki Bożej Pocieszenia jest żywy. Każdego roku dzieci z całego dekanatu włodawskiego przybywają po przyjęciu pierwszej Komunii świętej z pokłonem i z prośbą o opiekę w życiu. Po dziś dzień wierni klękają u stóp Matki Pocieszenia, wypraszając sobie łaski doczesne oraz przemianę serc i uświęcenie?.
Imponujący, godny podziwu i szczególnej refleksji jest tu wielowiekowy proces owych niezliczonych ?przemian serc?, które są największym skarbem rozdawanym przez Orchowską Pocieszycielkę. W najnowszym rozdziale Jej obecności zaznacza się połączenie starodawnego jej kultu z duchowością franciszkańską, zasiewaną tu prze synów św. Franciszka od blisko czterdziestu lat. I to właśnie zespolenie, znaczone Franciszkowym śladem, łączy teraźniejszość z przyszłością, a Orchówek ? jak Porcjunkula we Włoszech ? staje się miejscem spotkania Matki Pocieszenia z franciszkańską wiarą, nadzieją i miłością.
Dzieje kultu każdego sanktuarium maryjnego, wielkiego i małego, popularnego i ograniczonego do ram lokalnych, tworzą historię żywą, wyznaczaną nie zawsze zapisanymi, choć żywymi kartami ludzkich doświadczeń religijnych. Każdy dzień przynosi nowe, niedostępne oczom badacza, treści, zdarzenia, olśnienia. I dlatego dzieje cudownego Obrazu Matki Bożej Pocieszenia w Orchówku nie mają w tym krótkim opisie zakończenia; dalszy ich ciąg wpisuje codzienność, którą przyszły badacz, jeśli będzie taka potrzeba, ujawni potomnym. Jednakże rozstanie się z lapidarną, obejmującą jedynie najważniejsze zdarzenia historią cudownego Wizerunku, zadomowionego w niewielkiej miejscowości nadbużańskiej, winno zawierać jakąś formułę końcową.
Trudno jest oceniać badaczowi, mającemu do dyspozycji tylko martwe zapiski dokumentów, w dodatku znacznie przetrzebionych przez czas, ponad trzywiekowy kult Matki Bożej Orchowskiej. Jego najistotniejszy wymiar, najważniejszy ciężar gatunkowy umyka spod najbardziej dociekliwych oczu. Jeżeli prawdą jest, że ?dobrze widzi się tylko sercem, a najważniejsze jest niewidoczne dla oka?, to wyciągnięcie najważniejszych wniosków z tych rozważań należy pozostawić Czytelnikom, czcicielom Matki Pocieszenia, którzy na pewno więcej wiedzą o tym Wizerunku niż niejeden ?mądrzący się? badacz czy publicysta. Zrozumiał to trafnie znakomity polski pisarz, Józef Ignacy Kraszewski, urodzony w niedalekim od Orchówka Romanowie, który w swych ?Obrazach z życia i podróży?, wydanych w Wilnie w 1842 r. tak oceniał tajniki pobożności maryjnej współziomków:
?Wielką cześć mieli mieszkańcy naszego kraju dla Maryi Panny. Zwano Ją Królową i była serc pobożnych Panią. Mnóstwo cudownych Bogurodzicy obrazów rozsypanych było po kraju, że tylko najsławniejsze wspominam: Częstochowski, Żyrowicki, Ostrobramski. Prócz nich ileż mniej znajomych, ukrytych po uboższych kościołach, gdzie lud z szczególną ufnością uciekał się pod obronę Matki Bożej, najskuteczniejszej Patronki i Opiekunki. W każdym miasteczku, w każdym kościele widziałeś Jej obraz w ołtarzu, osłoniony bogatymi firankami, obwieszony mnóstwem błyskotek, korali, pereł, ubrany w złocistą sukienkę, z koroną sadzoną na głowie, otoczony wotami wyobrażającymi serce, ręce, nogi, głowy, czworogramy złote i srebrne blachy, strojny w kwiaty robione i żywe, u którego stóp i ofiara ubogiego kmiotka, z trochy lnu i kawałka płótna i pierścienie diamentów bogaci składali. A na wszystkich serdeczne dary jednakim okiem patrzyła Matka Boża. W niedzielę największy tłum u Jej ołtarza, najczęściej pali się tu lampy, najwięcej mszy odprawiano. Przed procesją niesiono Jej ołtarzyk, a niosły go dziewczęta, strojne jak on we wstążki i paciorki.
Polacy, nie będąc obowiązani, przywykli pościć wigilie do świąt Najświętszej Maryi Panny i przysłowie o tym świadczyło, że kochali Maryję Królową swoją. Pierwsza stara pieśń dochowana do dzisiaj była o Bogarodzicy. Najpiękniejsze legendy o matce sierot, orędowniczce grzesznych, opiekunce najbiedniejszych. Tam stopy Jej święte zostały wyryte na kamieniu, które pobożny lud całuje, indziej łzy Jej uświęciły źródło, które zdrowie daje, nad nim kapliczka i obraz Bożej Matki, bo Jej skuteczność wody winny. Indziej pracowitemu rolnikowi Królowa niebios ukazała się na drzewie gruszkowym. A wszędzie wybierała sobie ulubionych i najbiedniejszych, z ubogich, z tych, którym świat ciężkie jarzmo pracy i niewoli nałożył, a co ją dla miłości Bożej nieśli, dziękując za krzyż swój. Kiedy się pełna jasności objawiła, nie ukazała się możnym i wielkim, nie wyciągnęła ręki panom Matka Boga urodzonego w stajence i w żłobie. Modlącym się pastuszkom, ubogim braciszkom zakonnym, cnotliwym niewiastom pokazywała się Królowa Niebios, Matka Miłosierdzia.
W moim rodzinnym kątku, wśród błot Białych, jest także w drewnianej kapliczce cudowny obraz Bogurodzicy (tj. w Romanowie). Śliczne przy nim podanie. Mówią, że pielgrzym szedł do Rzymu i niósł obrazy. Znużony usiadł na górze odpocząć i usnął. A we śnie ukazała się mu Najświętsza Panna, która mu rozkazała, aby jeden z obrazów w tym miejscu zostawił. Poszedł więc obudziwszy się do pana wioski, który przyjął ten dar nieba i kaplicę postawił naszej Patronce?.